Wywiad ze szczecińską tatuażystką – Marleną Głuszek!

Kto z Was myśli o zrobieniu tatuażu? Na pewno wiele osób! Ja sama należę do tej grupy. Tatuaże coraz częściej przypominają małe (i nie tylko) dzieła sztuki. Ludzie przelewają w nich emocje, wspomnienia i przekazy. Wydaje Wam się że to takie proste?

Marlena to jedna z najbardziej uzdolnionych osób, jakie znam. Jej prace są po prostu wspaniałe i wyjątkowe, nie da się na nie napatrzeć. Nie bez powodu trzeba czekać u niej na wolne miejsce aż trzy miesiące! Jest bardzo rozchwytywana, profesjonalna i znana w tym środowisku. Zawdzięcza to wszystko swojemu niesamowitemu talentowi i ciężkiej pracy.

Jeśli chcecie ją znaleźć to szukajcie w 13 Tattoo Studio na ulicy Królowej Jadwigi 9 w Szczecinie!

A teraz zobaczcie sami, co nam powiedziała w wywiadzie, który udzieliła specjalnie dla Studenckiego Newsa!

Marlena podczas swojej pracy.
Marlena podczas swojej pracy.

Kiedy w Twojej głowie narodził się pomysł zostania tatuażystką?

Przyszło mi to do głowy gdzieś w okolicach gimnazjum, ale zdawałam sobie sprawę z brutalnej rzeczywistości – nie umiałam jeszcze tak dobrze rysować, nie sądziłam, że dałabym radę. Potem, w okolicach matury znów zaczęłam zastanawiać się na poważnie nad taką ścieżką kariery, tym razem odwiodło mnie od tego myślenie, że „studia trzeba mieć, nieważne jakie, zawsze to lepsze od braku tytułu naukowego”. I tak sobie studiowałam, aż w końcu na pierwszym semestrze studiów magisterskich postanowiłam wszystko to rzucić, postawić na jedną kartę i spróbować spełnić swoje marzenie. Na szczęście się udało, ale bardzo ciężko na to pracowałam 🙂

11037081_455984474589436_3997353242722340121_n

Czy ciężko jest wybić się kobiecie w tym zawodzie?

Na początku mojej drogi to było jeszcze dość niespotykane, tatuująca dziewczyna. Wszyscy traktowali mnie trochę protekcjonalnie, ktoś próbował podważać moje kompetencje, ktoś odnosił się do mnie jako do recepcjonistki studia, także nie było nawet mowy o jakimkolwiek „wybiciu się”. Na pewno nie pomagał mi też mój wygląd. Teraz jest już trochę inaczej, mimo że upłynęły tylko trzy lata od mojego debiutu, wyraźnie widać, że jest łatwiej, tatuażystek jest już dużo dużo więcej, coraz więcej też odważnych klientek, które pomagają w wybiciu się na rynku 🙂

Twoje ulubione elementy to róże, diamenty i koty. Dlaczego właśnie one?

Róże i diamenty są po prostu ładne, doskonale upiększają kobiece ciało, są ponadczasowe i na pewno za 10 lat będą równie pięknie zdobiły swoje „nosicielki”. Jest to fajna moda, bo daje artyście pewne pole do popisu. Natomiast, jeśli chodzi o koty – jest to moja wielka miłość, od malucha uwielbiałam te zwierzaki, sama żyję z trzema kotami, także inspiracje są oczywiste 🙂

13094248_507166192804597_4161792744337832530_n

Każdy, kto miał okazję widzieć Cię na żywo, wie że jesteś uroczą, niedużą i kochaną osobą. Jednak nie trudno jest dostrzec mnóstwo tatuaży na Twoich rękach. Czy zdarza się, że ludzie źle na to reagują?

Nie wiem, czy źle, ale reakcje są na pewno. Rozumiem, że może być lekki dysonans w odbiorze mojej postaci, dlatego przyzwyczaiłam się już do tego, że non stop ktoś mi się przygląda, słyszę różne komentarze, które są rzucane niby szeptem 😉 W tym roku na przykład zdarzyła się jedna, można powiedzieć, zła reakcja. Starszy pan, chyba sam zaskoczony tym, że wyrwało mu się na głos, mijając mnie rzucił „Ojeju! Fuj!”. Oprócz tego tylko spojrzenia i od czasu do czasu komentarz pani w sklepie, że podoba jej się to, czy tamto 🙂

Czym jeszcze się interesujesz?

Lubię w wolnym czasie oglądać filmy, czytać książki, zajmować się moimi kotami, czy też zwyczajnie porelaksować się w spokoju z chłopakiem czy siostrą. Nie jestem specjalnie spektakularną osobą pod tym względem 😉 Od jakiegoś czasu próbuję też przekonać się do rysowania na tablecie, niestety ciągle brakuje mi czasu. Przy tym zawodzie trudno mieć czas na cokolwiek innego 😉

Przerobienie starego tatuażu.
Przerobienie starego tatuażu.

Jakie wzory najbardziej lubisz tatuować, a za czym nie przepadasz?

Zdecydowanie najbardziej lubię kolorowe, duże kompozycje z kobietami, zwierzakami, kwiatami, pociąga mnie natura w tatuażu.  Nie przepadam natomiast za cieniowaniem, wszelkiego rodzaju zegarkami, kompasami i staram się tego po prostu nie robić, żeby nie męczyć siebie i klienta 🙂

2

Jaki tatuaż uznałabyś za swoje największe dzieło?

Mam kilka ulubionych kompozycji, ale chyba nie wybrałabym największego dotychczas dzieła. Pewnie mój wybór byłby inny, niż osób, które obserwują mój profil, dlatego zostawię ciekawskim eksplorację ilości kliknięć pod poszczególnymi zdjęciami 😀

13246234_513896885464861_39986619276385075_o

Czy mogłabyś pokrótce opowiedzieć jak wyglądają przygotowania i nauka do tego zawodu?

Najpierw przygotowuje się portfolio z rysunkami, jeśli zainteresujemy nimi jakieś studio, zaczyna się faktyczna praca. Kilka pierwszych tygodni to szlifowanie umiejętności rysowania i tworzenia kompozycji pod tatuaż. Nawet największe talenty rysownicze zazwyczaj potrzebują kilku lekcji, ponieważ kompozycja na tatuaż jest specyficzna i nie dla wszystkich oczywista. W tym czasie trzeba też non stop siedzieć nad swoim mentorem i obserwować jego pracę, sposób prowadzenia igły, ustawienia maszyny, higienę pracy, relacje z klientem.  Potem przychodzi oswojenie z maszynką, pierwsze prace na bananach, kurczakach, sztucznych skórkach i wszystkich „jeszcze” przyjaciołach i innych desperatach 😀 Trwa to zależnie od szybkości przyswajania od 2 do 6 miesięcy. Kiedy praktykant dostanie zielone światło od szefa studia, może zacząć przyjmować klientów na małe, proste prace. Niestety na tym praktyka się nie kończy, bo jeśli taki delikwent chce się wybić na scenie tatuażu, musi jeszcze wyrobić swój rozpoznawalny styl, który go zdefiniuje. Ja pracuję w tym zawodzie trzy lata i w dalszym ciągu chętnie obserwuję swojego mentora przy pracy, konsultuję z nim nowe techniki, nowe pomysły, po prostu nie przepuszczam okazji, żeby jeszcze coś nowego podłapać, bo branża stale się rozwija i tak naprawdę nauka nie powinna skończyć się nigdy.

Najbardziej szalony tatuaż, który wykonałaś.

Ostatnio robiłam tatuaż dla dobrej znajomej, można powiedzieć, że był najbardziej szalony do tej pory. Zażyczyła sobie kota pusto wpatrzonego w przestrzeń na tle akwarelowego grzyba atomowego i do tego napis „war never changes”. Tatuaż luźno nawiązujący do Fallouta 🙂 Na pewno ja się dobrze przy nim bawiłam, ona po znieczuleniu pewnie też 😀

1

Więcej gotowych prac oraz projektów Marleny możecie znaleźć na jej fanpage’u oraz na instagramie. Sprawdźcie je koniecznie, jest tam jeszcze mnóstwo innych przepięknych dzieł!

Alicja Szymańska

Miłośniczka kotów, kryminałów, zombie i seriali. Fanka wszelkiej starej muzyki, od lat 50', na 80' kończąc. Preferuję zdrowy tryb życia, choć często sama się tego nie trzymam. Z natury przesympatyczna, otwarta i bardzo zabawna, gorzej że jestem jedyną osobą, która rozumie moje żarty.

One thought on “Wywiad ze szczecińską tatuażystką – Marleną Głuszek!

  • 31 lipca 2016 at 16:49
    Permalink

    Kochana, ciepla, sympatyczna, wrazliwa osoba, no i kocha koty, to znaczy, ze musi byc dobrym czlowiekiem.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *