Pogoń bez jakości kolejny raz przegrywa na własne życzenie, Pogoń Szczecin vs Śląsk Wrocław [RELACJA]

Spotkanie rozpoczęło się w wymarzony sposób dla wrocławskiego Śląska. Niedługo po pierwszym gwizdku arbitra goście mieli rzut wolny. Obrońcom po prawej stronie sprytnie urwał się Ryota Morioka – piłka trafiła do Japończyka, ten zgrał ją wzdłuż bramki, a akcję wykończył Adam Kokoszka. Wcześniej futbolówka odbiła się jeszcze od Piotra Celebana, żaden ze szczecińskich obrońców nie zdołał jej wybić i w taki oto sposób już w 3 minucie Śląsk wyszedł na prowadzenie.

Szybko stracony gol wyraźnie rozdrażnił granatowo-bordowych. Szczecinianie ruszyli do ataku, bardzo dobrze funkcjonowały skrzydła. Fragment między 34, a 38. minutą był bardzo dobry w wykonaniu całej Pogoni, bo okazje mieli Kort i Drygas. Pierwsza połowa wyglądała tak, że długimi fragmentami to Pogoń grała w piłkę, lecz Śląsk był zabójczo skuteczny. 2:0 mogło być już w 20. minucie, ale Bence Mervo nie zdołał wygrać pojedynku z Dawidem Kudłą. Ostatecznie wyszło tak, że wrocławianie strzelali na samym początku i na samym końcu pierwszej połowy. Dwa razy po stałych fragmentach gry – w 45. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Znów w polu karnym odnalazł się Celeban, który wygrał pojedynek z Czerwińskim, a do bezpańskiej piłki dopadł Goncalves, który przy karygodnej postawie obrony wpakował piłkę do siatki. Dzięki temu Śląsk prowadził dwoma bramkami, a piłkarzy Pogoni musiała zejść do szatni w towarzystwie wielu gwizdów z trybun.

Drugą połowę gospodarze rozpoczęli od bardzo intensywnych ataków, chcąc jak najszybciej zdobyć gola kontaktowego. Cztery minuty po wznowieniu gry dobrą szansę ku temu miał skrzydłowy Pogoni –  Spas Delew. Bułgar doszedł do strzału głową po dośrodkowaniu Frączczaka, lecz nie trafił w światło bramki. Kolejne minuty również przebiegły pod znakiem ataków granatowo-bordowych. Wciąż bardzo aktywny był Gyurcso, a w środku pola lepiej zaczął prezentować się Kamil Drygas. To właśnie były gracz Zawiszy Bydgoszcz poważnie zagroził bramce Pawełka po strzale z dystansu. Golkiper Śląska miał spore problemy ze skuteczną interwencją, lecz ostateczne piłka wylądowała w jego rękach. Wcześniej Pogoń domagała się też rzutu karnego po zagraniu ręką Dvalego, ale Daniel Stefański nie zdecydował się na użycie gwizdka. W ostatnim kwadransie szczęścia próbowali Murawski, Gyurcso, Delew, czy Czerwiński. Strzał tego pierwszego bardzo ładnie obronił Pawełek, Węgier posłał piłkę nad poprzeczką, Bułgar nieudanie próbował przelobować golkipera, a strzał z dystansu stopera gospodarzy był nieco za wysoki. Ze strony Pogoni nic nie chciało wpaść do bramki rywali. I choć styl był o niebo lepszy, niż w meczu z Koroną, to „Portowcy” wciąż są bez zwycięstwa i mają na koncie tylko jeden punkt.

Zdjęcie: Pogoń Szczecin

Kamil Ptaszkiewicz

Wyglądem przypomina dzika, ale w środku jest niczym pluszowy miś. Taki właśnie jest Kamil! Redaktor naczelny oraz jeden z założycieli portalu StudenckiNews. Jego wielką pasją jest sport. Może nie uprawia go za często, ale bardzo się nim pasjonuje i oddaje się mu bez reszty. Lubi także dobrze zjeść, pograć w fajne gry i obejrzeć dobry serial. Publikuje dla Was teksty sportowe, a także poprawia Wam humor swoimi postami na naszym facebookowym fanpage'u.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *