Recenzja II Zlotu Food Trucków w Szczecinie

Artykuł tworzony razem z Joanna Gapys.

14717121_1383398511685391_1951977056873745009_n

Food trucki ponownie zawitały do Szczecina, tym razem w jesiennej odsłonie. Nie będę ukrywać, spodziewałam się poprawy po poprzedniej edycji i cóż…

Na plus: dużo większa ilość koszy na śmieci plus panowie na okrągło je sprzątający. Miłym akcentem było ogrzewanie w namiocie.

Na minus: mała ilość ławeczek i stolików do siedzenia. Zimno, zimno i jeszcze raz zimno.

Wybór smakołyków był naprawdę duży. Niestety, powtórzyła się sytuacja z czerwca – godzina czekania w kolejce, godzina czekania po odbiór. Wtedy było gorąco, a teraz zamarzały palce u stóp. Z tego co wiem od znajomych, w innych miastach nie czeka się aż tak długo – tam zazwyczaj food trucków jest dużo więcej niż u nas i to rozwiązuje ten problem. Pozostaje nam tylko czekać!

Pod halę Azoty Arena wybrałam się razem z naszą redakcyjną koleżanką Asią Gapys oraz ze znajomymi, m.in. z Pawłem, który nie zapomniał o naszych mięsożernych czytelnikach i specjalnie przygotował dla Was swoje opinie. Zapraszam do czytania!

imag0306

imag0284

Bike cafe

14808045_770750986397140_343224706_o

 

 

Asia: Kawa latte – koszt 8 zł /300 ml. Kawa była bardzo aromatyczna, mimo dużej kolejki wydawana była szybko i z dużym uśmiechem na twarzy, co rekompensowało lekką niedogodność jaką był chłód. Prowadzi to szczeciński barista, który jeździ z ze swoją kawiarnią na rowerze. Może przy tak normalnych cenach warto wspierać takich ludzi.

 

 

 

Raminio Ramen Burger

burger

Asia: Wzięłam opcję z serem. Było to coś innego. Zamiast okrągłych bułek dostajemy burgera w makaronie chińskim uformowanym w kształt kola i podsmażonym na grillu. Taka alternatywa to z pewnością ciekawostka. Myślę, że makaron był troszkę za słabo przyprawiony, zabrakło mu takiego indywidualnego smaku, co może było celowe, aby nie przyćmić aromatu mięsa i słodkawego sosu BBQ. Kotlet za to był bardzo dobrze przyprawiony, a jego rozmiar idealny – nie za cienki i nie za gruby. Osobiście dodałabym więcej składników takich jak sałata czy pomidor, bo troszkę mi ich zabrakło, ale podejrzewam, że ten zabieg był celowy, żeby burger się nie rozsypał. Całość nieco ciężko było zjeść; chyba nie jestem przyzwyczajona do tego typu „kanapek”. Burger z pozoru wydawał się mały, ale dawał uczucie nasycenia. Obsługa bardzo miła i mimo tego, że mieli duży ruch, byli uśmiechnięci i na koniec życzyli miłego dnia  Piwo orzeźwiające i świeże, mimo że lane. Dodatkowym atutem był ich szeroki wybór, co z pewnością przyciągnęło rzeszę smakoszy. 14826392_1512378325455805_538568526_n

Paweł: Połączenie kuchni amerykańskiej i japońskiej. Typową dla burgerów bułkę zastąpił makaron ramen, który kojarzony jest raczej z zupami. Połączenie bardzo ciekawe i jak najbardziej udane, choć nastręczające sporo problemów przy jedzeniu – konieczne okazało się użycie widelca! Serwowane w tym foodtrucku produkty były świeże i bardzo smaczne, choć nieco brakowało możliwości wybrania stopnia wysmażenia mięsa. Czas oczekiwania wyniósł ponad 1,5h.

 

 

 

 

 

 

Krewetka i kurczak

kre-i-kur

 

 

Asia:  Wybrałam wrapa z krewetkami, rodzaj włoski. Smak całościowy bardzo zrównoważony, chociaż ciężko było wyczuć pojedyncze składniki przy gryzie „wszystkiego”. Jednak jedząc każdy dodatek osobno czuć było pojedynczy smak: oliwki, suszone pomidory dobrze doprawione i chrupkie krewetki, które dawały świeży, orzeźwiający smak. c

 

Paweł: Z duetu Krewetka i Kurczak mój wybór padł na owoce morza. W moim wrapie oprócz wspomnianych skorupiaków znalazły się: chorizo, sałata, ostre papryczki oraz guacamole. Ten smacznie zapowiadający się zestaw nosił wdzięczną nazwę „Na Hiszpana”, a wszystkie produkty były świeże i naprawdę dobrej jakości. Niestety największym minusem okazały się tu właśnie krewetki – choć w odpowiedniej ilości i soczyste, to były praktycznie niedoprawione. Cała kompozycja w moim odczuciu wypadła przez to dość nijako.

 

 

Gofreak

googofr-lepiej

Asia: Wybrałam opcję dość popularną, bo z bitą śmietaną i owocami. Zdziwiło mnie podanie, gdyż najpierw zostały ułożone owoce, a dopiero później bita śmietana. Nie ukrywam, że utrudniało to jedzenie, bo owoce nie były „przyklejone” i często spadały. Porcja była duża, odpowiednia dla miłośników słodkości. Myślę, że cena 13zł za sztukę jest nieco wysoka i mogłaby odstraszać przechodniów, ale zawsze można przygotować sobie coś podobnego w domu.

imag0279

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Alicja: Niestety bardzo się rozczarowałam. Mój wybór padł wytrawnego gofra na hummusem z suszonymi pomidorami, sezamem i rukolą. Połączenie wydawało się znakomite, jednak niestety – potencjał zmarnowany. Na gofra czekałam godzinę – osoby, które brały opcje słodkie, czekały około 20 minut. Nikt mnie nie poinformował, że na wytrawne ciasto czeka się dłużej, a koniec końców panie o moim gofrze zapomniały. Hummus był mdły, nieprzyprawiony, smakował jak zwykły sklepowy. Cały wieczór bolał mnie brzuch. Zdecydowanie nie polecam.

 

 

 

 

Kołowóz

imag0313

imag0276

 

 

 

 

 

 

 

Alicja: Najsmaczniejsza rzecz jaką jadłam na tym zlocie to zdecydowanie smaczliwka – czyli kawałki awokado smażone w panierce z sezamu, migdałów i płatków kukurydzianych. Do tego surówka z białej i czerwonej kapusty oraz sos do wyboru: łagodny lub ostry na bazie papryczek jalapeno. Ja wzięłam ten pikantny i umarłam – to było genialne! Wszystko fantastycznie się komponowało i jedno wiem na pewno – muszę spróbować zrobić coś takiego w domu. 10/10!

 

 

 

 

 

 

 

 

Fresh Donuts

imag0291

imag0316

 

 

Alicja: Nic specjalnego. W cenie 9,9 zł zakupiłam pudełko mini pączków ze śmietaną oraz konfiturą oraz za 3,5 jednego donuta z czekoladą i posypką. Smakowało to jak zwykły kawałek ciasta smażony na gorącym oleju. Liczyłam na trochę ciekawszy smak. Dużym plusem była szybko poruszająca się kolejka oraz brak oczekiwania – osoba przy okienku od razu dostawała zamówienie. Do tego bardzo miła obsługa.

 

 

 

imag0283

imag0280

Alicja Szymańska

Miłośniczka kotów, kryminałów, zombie i seriali. Fanka wszelkiej starej muzyki, od lat 50', na 80' kończąc. Preferuję zdrowy tryb życia, choć często sama się tego nie trzymam. Z natury przesympatyczna, otwarta i bardzo zabawna, gorzej że jestem jedyną osobą, która rozumie moje żarty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *